„Pamiętamy”… ale nic nie rozumiemy

Drukuj

Gloryfikacja militaryzmu i przemocy, ideologizacja i faworyzowanie związków religijnych, szowinizm i rasizm, prymitywny i przemocowy patriarchat, brutalizacja języka publicznego, kult jednostki i partii, łamanie demokratycznych standardów, upolitycznienie aparatu państwowego, cenzura, podporządkowanie gospodarki i mediów ideologii partii - to wszystko elementy, od których Europa po II wojnie światowej celowo odeszła. I wciąż świadomie pracuje nad tym, aby odejść jak najdalej. To lekcja, której brunatni młodzi ludzie skandujący "Raz sierpem, raz młotem lewacką hołotę", rzekomo na cześć ofiar Powstania, nie są w stanie zrozumieć.

Ta okropna, lewacka Unia Europejska, co warto przypomnieć zwłaszcza teraz, miała być przede wszystkim sposobem zapobieżenia kolejnej wojnie w Europie. Nie regulowania długości ogórków, lecz zminimalizowania szansy na powtórzenie kominów Auschwitz, płonącej Warszawy, bombardowania Londynu, śmierci głodowej w gettach czy tortur gestapo. Temu przede wszystkim służy poprawność polityczna, liberalizacja, sekularyzacja, równościowość, obrona prawa do kpienia ze świętości, pacyfizm, edukacja integracyjna, rozbrajanie i cała ta pogardzana „lewackość”. Ona jest silniejsza niż czołgi i okopy, bo do tej pory skutecznie chroni większość Europy przed kolejną rzezią.

A ta nie była wcale tak daleko nigdy – ani zaraz po II WŚ, wystarczy wspomnieć mało znaną „operację nie do pomyślenia„; ani później, gdy po zakończeniu zimnej wojny wybuchła gorąca na Bałkanach. Czy teraz jest daleko? Nie, gorzeje przecież w sąsiedniej Ukrainie. Wojna wciąż dyszy nam w kark i depcze po piętach. Ludzie z powstańczymi kotwicami na wszystkich częściach garderoby zdają się o tym nie pamiętać lub nie mieć tej świadomości. Być może myślą, że husarskie skrzydła na koszulkach i groźne miny odstraszają wrogów od naszych granic. Będą do krwi ostatniej (lub pierwszej konfrontacji z policją) bronić pamięci o powstańcach, ale nie rozumieją, że oni nie walczyli, bo chcieli wojny, ale dlatego, że pragnęli jak najszybciej ją zakończyć. Wojna to nie gra. Na prawdziwej wojnie, zanim by jeden lub drugi wyklęty patriota zdążył krzyknąć „śmierć wrogom ojczyzny”, już by był cywilną ofiarą bombardowania. Lekcja, jaką dają nam wszystkie nowoczesne wojny, brzmi: wcale nie jest tak, że przeżywają lepsi, silniejsi i sprawniejsi, a ofiarami padają słabsi. Ćwicz na siłowni i strzelnicy ile chcesz – broń atomowa, chemiczna, rakiety zdalnie sterowane lub naloty nie dadzą ci równych szans. Mieszkańcy Warszawy w 1944 roku też ich nie mieli. Walka skazana na przegraną i następująca wskutek niej rzeź to po prostu tragedia. Katastrofa, taka sama jak powódź lub trzęsienie ziemi. Czy ktoś jest dumny z tego, że jego kraj spotkało trzęsienie ziemi? Bawi się w rekonstruowanie powodzi? Czy widzieliście kogoś w koszulce „Novarupta 1912, dumni i wierni”?

Tak jak możemy tylko zapobiegać powodziom i pożarom, tak tylko od naszego wspólnego wysiłku zależy, czy wciąż będziemy krok przed wojną. Edukacja europejska jest dziś potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Tu, teraz, w naszych miastach i wsiach. Dziś, gdy młodzi ludzie wykarmieni na unijnych dotacjach demonstrują nazistowskie sympatie w mieście zrównanym z ziemią przez nazistów. Nie rozumieją, że przed okrutną śmiercią broni ich głównie to, że większość Europejczyków to nieszkodliwi lewacy segregujący śmieci. Że zwyciężyły ideały nieagresywne, wspólnotowe, gdzie nikt nie wstaje z kolan, bo wszyscy siedzą w kręgu na równym poziomie. Że problemy są rozwiązywane za pomocą not dyplomatycznych, wizyt komisji, szczytów, umów, ewentualnie demonstracji z kwiatami w dłoniach. Nie bombardowań. 

Jeśli znów zostaniemy sami w Europie – wojna nas dogoni. Nie ta, to inna. Nie teraz, to później. Ale dogoni na pewno. Uciekać przed nią można tylko razem. To jak w horrorze. Kiedy bohaterowie się rozdzielają, zawsze większość z nich ginie. Dlatego osłabianie pozycji Polski w UE i NATO należy traktować jako sabotaż naszej obronności, jak robienie dziur w palisadzie otaczającej miasto. Każdy zainteresowany historią i bezpieczeństwem naszego kraju powinien to rozumieć. Pamiętacie? Pamiętajcie, ale zacznijcie jeszcze wyciągać jakieś wnioski.

onr24

Czytaj również

16 thoughts on “„Pamiętamy”… ale nic nie rozumiemy

  • No to wyciągnijcie wnioski z pomocy naszych „sojuszników” w 39. Pojedynczy obywatel nie zrobi wiele… ale uzbrojony i wyszkolony naród, z silnym i sprawnym systemem wojska to wielka siła z którą trzeba się liczyć.
    Broń atomowa? Taa… nikt jej tak po prostu nie użyje bo wywołało by to reakcje łańcuchową i kamień na kamieniu się nie ostanie.
    Rakiety zdalnie sterowane? Mały zasięg zniszczeń (pojedynczy budynek) sprawia że trudno tym walczyć z narodem.
    Naloty? Od tego jest nasza armia i lotnictwo by przeciwdziałać.
    Broń chemiczna? No tutaj już trudniej, ale dobrze wyposażony obywatel w świadomym narodzie raczej powinien mieć maski przeciwgazowe i wiedzieć jak jej użyć, co zmniejszy straty do minimum.
    A co do wojny jako takiej, kto zaatakuje silne i uzbrojone państwo? Nikt, bo nikomu nie będzie się zwyczajnie opłacać. A Państwo bez prawdziwej armii i z obywatelami posłusznie idącymi na rzeź jak barany? Każdy, bo to łakomy kasek.

    • O jakim silnym i uzbrojonym Państwie mówimy? Żeby przeciwstawić się Rosji, musielibyśmy chyba wszystkich powołać do wojska. Obecny minister MON raczej osłabia armię niż ją wzmacnia. Powołanie pospolitego ruszenia, które odbiera finansowanie pozostałej części armii, storpedowanie zakupu śmigłowców, czystki wśród oficerów. To gdzie ta silna armia. Bawią mnie wizje silnej samotnej Polski, bo to ma tyle wspólnego z rzeczywistością co smok wawelski. Ten sam rodzaj bajek. Dziś siła to zjednoczenie z UE, dziś siła to pokojowe i tolerancyjne Państwo, które zdobywa co raz większą rangę w Unii. To jest silna Polska, której nie opłaca się atakować. Samotne Państwo w Europie nie przetrwa. Musi dążyć ku kulturze zachodniej lub wschodniej. Jeżeli nie będziemy z Unią, będziemy z Rosją. Tyle, że z Rosją nie da się nawiązać stosunków partnerskich.

    • Co to znaczy „dobrze wyposażona i wyszkolona armia”?Czyli Armaty zamiast masła,innymi słowy Północna Korea!!

    • Jak silna i wyszkolona jest ta nasza armia, jak doskonale zorganizowana obrona narodowa, pokazała „zaledwie” całkiem cywilna nawałnica. Wtedy wyszło jak na dłoni, że wszystko wydmuszka, pic na wodę i makieta z kartonu. Po niemal dwóch latach prężenia muskułów, podniecania się żołnierzami wyklętymi i bajkami dla dzieci o obronie terytorialnej. Minister obrony nie wie nawet, jakim samochodem jechać w teren, żeby nie zakopać się w błocie. O sabotowaniu polskiego lotnictwa zamordowaniem caracali to już nawet nie chce się pisać.
      Polska nie ma takich możliwości finansowych i demograficznych, aby dogonić najlepiej uzbrojone kraje, jesteśmy przygotowani co najwyżej na atak Słowacji, bo już ataku Czechów bym się bała, to kraj bogatszy i bardziej ogarnięty.

      Jedyne, co nam może pozwolić nadgonić ten dystans, to pokój. Nie parady, potrząsanie szabelką, obrażanie sojuszników i wychodzenie z UE.

  • Zgadzam się z treścią artykułu, ale jego forma sprawia, że nie jest pożyteczny. Poprzez poniżanie nacjonalistów niczego nie osiągniemy. Już sam tytuł ‚nic nie rozumiemy’ poucza, czyli odstręcza. Czy ktokolwiek ze strony narodowej dozna olśnienia po przeczytaniu tego artykułu – nie bo od początku, od tytułu będzie do niego źle nastawiony. I słusznie. Nikt nie lubi być pouczany. Dopóki będziemy drugą stronę areny politycznej traktować z wyższością, dopóty konflikt będzie narastał.

    • Ale trzeba głośno powiedzieć, że takie organizacje jak UE i NATO powstały w konkretnym celu – zapobieganiu konfliktom światowym. Nienawiść narodowców do UE, w obliczu jednoczesnego kultu bohaterów II WŚ, jest co najmniej nielogiczna.

  • Ci młodzi gówniarze od PW rwali się do walki nie dlatego, że chcieli końca wojny, przeciwnie, byli żądni krwi i zemsty. Jak to? Niemcy tak po prostu spakują się i wyjadą a my się na nich nie zemścimy za okupację? No i dostali czego chcieli, jak w 1939 r. A myśleli w kategoriach zemsty i nienawiści bo tak ich Polska międzywojenna wychowała. Dorastali w państwie autorytarnym, w którym demokracja została podeptana przez Naczelnika, państwie w którym szowinizm i antysemityzm rozkwitały. Państwie, które faszystowskim butem gniotło mniejszości narodowe, państwie w którym kwitł nepotyzm, szalbierstwo, niekompetencja, złodziejstwo i badziewie. Czemu więc nie mieli nienawidzić Niemców?

    A dziś odradza się to samo co się działo w Polsce międzywojennej. Endecja, ONR, kurdupel-Naczelnik, rozwalanie demokracji, tolerancji, otwartości. Trzeba wypierdalać z tego chujowego kraju.

  • Nic pani nie wie o historii, obronności państwa, wychowaniu wojskowym i patriotycznym. Społeczeństwa pacyfistyczne były w historii ZAWSZE prędzej czy później pacyfikowane.

    • Tę mentalność „w historii społeczeństwa pacyfistyczne były zawsze spacyfikowane”,musimy zmienić.Musimy przejść od JA do MY bo mamy tylko jedną Ziemię i na niej musimy żyć i to wszyscy i to w dostatku.

    • Jak się okazuje, wiem więcej niż minister obrony narodowej i wojska obrony terytorialnej, które nie są wystarczająco przeszkolone, aby usuwać kłody z rzeki.
      Proszę mnie zatem nie rozśmieszać tym dziecinnym militaryzmem, bo ile on wart, właśnie widać. Grupy patriotyczne jakoś nie rzuciły się do pomocy poszkodowanym… wojsku zabroniono się narażać.. za to cywile organizują się na Facebooku i wysyłają pomoc.
      Tak właśnie wygląda Polska PiS, państwo istnieje tylko teoretycznie, służby (poza OSP) nie umieją rękami do własnego tyłka trafić, lepiej było przeznaczyć tę całą forsę na darmowe obiady w szkołach, bo WOTy i Wojsko to tylko umieją paradować w Warszawie, a zalanych gmin to nawet na mapie nie umieli znaleźć.

  • Pamietacie, ale nic nie rozumiecie… Noszenie patriotycznej odzieży nie jest jednoznaczne z tym, że taka osoba chce tak jak kiedys nazisci zmiesc z powierzchni ziemi jakąś nację. Ważne jest, aby pamietac o historii swojego narodu, o tym czego można się spodziewać po innych w sytuacji zagrożenia i co nasi obecni przyjaciele z unii europejskiej zrobili nam Polakom kiedys. W sytuacji kiedy bedziemy zagrożeni ze wschodu zostaniemy z tym sami, a zachod bedzie tylko markował pomoc źeby nie stracić za dużo przez jakąś tam Polske. I w takim momencie ważna jest dla Polaków postawa patriotyczna czerpana z wzorców naszej niedalekiej historii. Spoleczenstwo multi kulti bedzie mialo gdzies taka sytuacje i dalej bedzie sortowac smieci i robic wszystko pod dyktando nowej wladzy, co w Polsce byloby nie do przyjecia. Jezeli chodzi o mieszanki kulturowe czy życie kilku narodowosci na jednym terenie to odsyłam do zapoznania się chociażby z historią Wołynia. Zawsze jedna nacja bedzie czuła sie pokrzywdzona, bedzie chciala narzucac swoje wartosci i nic dobrego z tego nie wychodzi. Jeżeli chodzi o samo Powstanie to czy normalne wg was są represje jakie stosowali Niemcy wobec ludnosci cywilnej? Proszę przeczytac książkę „Rzeź Woli” od poczatku do konca i zastanowic się czy takie bestialskie i masowe mordy na ludnosci cywilnej są adekwatną odpowiedzią na wybuch powstania. Bardzo dobrze, że kraje zachodnie odeszły od swoich dawnych praktyk i zachowań. My nikomu krzywdy w taki sposób nie robiliśmy i nie zamierzamy. Nikt nie rzuca noworodkami o sciany, nie wsadza kobietom w pochwy rozbitych butelek i nie wybija 60 tys ludzi w kilka dni. Swoją koszulkę PW zakladam by zamanifestowac swoją pamięć o ludziach, ktorzy zginęli w takich nieludzkich męczarniach z rąk Niemców czy Ukraincow i tym samym nie źyczę sobie, żeby Niemcy dyktowały nam Polakom co mamy robić, bo są oni nienajlepszym przykładem. Nikt o zdrowych zmysłach nie chce wojny i do niej nie dąży, ale nie możemy ślepo iść za europejskim tokiem myślenia, bo ślimak to nie jest ryba, a Polacy nie gęsi…swoje ścieżki mają.

    • samo podpisanie się „patriota” (jakby się miało jakieś zasługi dla ojczyzny) albo mówienie „patriotyczna odzież” o szmatkach z kotwicami i napisami jest kompletnie bez sensu, smutne i śmieszne. Coś ty dał ojczyźnie, gdzieś udowadniał że naprawdę jesteś patriotą że masz prawo nosić orły na klacie?
      Prawdziwe patriotki chadzały w czarnych szatach wędrując dobrowolnie za mężami z powstania na Sybir a prawdziwi patrioci nosili gips w ustach, wprowadzali zgodę narodową, oddawali swoje przekonania jak Dmowski, który służył w Paryżu lojalnie rządowi Polski chociaż był całkowicie przeciwnej opcji politycznej
      Gdzieś ty zasłużył na miano patrioty i czemu ośmieszasz ojczyznę obwieszając się jej świętymi znakami jak na mecz?

    • 1. Jeśli wyjdziemy z UE, tym bardziej zostaniemy sami. Kto ma nam pomóc? Białoruś, obecnie największy przyjaciel ministra Waszczykowskiego?
      2. Skoro jesteś patriotą, czy nie niepokoi cię, że polską armią zawiaduje człowiek podejrzewany na podstawie poważnych źródeł o bycie rosyjskim agentem lub co najmniej z taką agenturą powiązany?
      3. Represje Niemców „adekwatne” – że co? Na wojnie coś ma być adekwatne? Powstańcy spodziewali się „adekwatnej” reakcji nazistów? Niby na jakiej podstawie?
      4. Skoro o butelkach w pochwach mowa – przypominam, że była to ulubiona metoda AK na karanie kobiet zadających się z Niemcami. Skoro mowa o „adekwatności” i „my nic takiego nie robiliśmy”. To ostatnie zresztą nie jest prawdą, żaden naród nie ma czystych rąk.
      5. Niemcy nam nie dyktują, co mamy robić. Weszliśmy do UE dobrowolnie (przypominam, że było referendum) i w związku z tym mamy prawa oraz obowiązki. Czy jest dla ciebie czymś dziwnym, że jak podpisujesz z kimś umowę, to musisz przestrzegać jej brzmienia? Może i Polacy „swoje ścieżki mają”, ale niemieckie euro im nie śmierdzą, kiedy można przygarnąć dotacje, prawda? Skąd zatem oburzenie, że za branie pieniędzy wymaga się od nas sprostania pewnym warunkom?
      6. Tak, dotacje UE to także forma spłacania długu wobec krajów, które po Jałcie zostały za żelazną kurtyną. Zobacz, ile miliardów popłynęło do Czech, Słowacji, Polski, Węgier i wielu innych krajów. Po to m.in. weszliśmy do Unii.

      Rozumiem, że unijne pieniądze są także dla ciebie, dumny Patrioto, nie do przyjęcia? Czy też może przyjmujesz je chętnie, bo akurat nam się „należy”?

      • Napisałam sobie odpowiedź do „Patrioty” w punktach, a potem zobaczyłam, że Autorka zrobiła dokładnie to samo i mnie ubiegła. Zamieszczę jednak, jako osobny głos.

        1. Zgadzam się z tym, że ważne jest, aby znać historię, pamiętać o niej i żeby największe nadzieje pokładać w sobie, a nie w obietnicach sojuszników. Nie znaczy to jednak, że należy pozbyć się sojuszników – to samobójstwo, buta i głupota. Nawet taki kraj jak Rosja stara się uczestniczyć w życiu innych krajów.
        2. Czy rzeczywiście „Zawsze jedna nacja bedzie czuła sie pokrzywdzona, bedzie chciala narzucac swoje wartosci i nic dobrego z tego nie wychodzi”? A może to zależy od nas?
        3. „Jeżeli chodzi o samo Powstanie to czy normalne wg was są represje jakie stosowali Niemcy wobec ludnosci cywilnej?” – skąd takie przypuszczenie? To były zbrodnie wojenne i nie słyszałam, żeby ktoś to negował.
        4. „My nikomu krzywdy w taki sposób nie robiliśmy i nie zamierzamy. Nikt nie rzuca noworodkami o sciany, nie wsadza kobietom w pochwy rozbitych butelek i nie wybija 60 tys ludzi w kilka dni.” – no i niestety to nie jest prawdą. A magnackie latyfundia na Ukrainie? A przyczyny rzezi wołyńskiej? Lata wyzysku, pomiatania ludnością ukraińską, traktowania jej jak niewolników. Co do wsadzania kobietom w pochwy rozbitych butelek, to była to standardowa „kara” stosowana przez AK dla kobiet podejrzanych o stosunki seksualne z Niemcami. I o ile wiem te butelki tłuczono dopiero po wsadzeniu do środka.

  • Nie wzięłaś pod uwagę jednej rzeczy – część z tych ludzi chce wojny. Chce zabijać, chce eksterminować, chce powtórki z Auschwitz. Oczywiście chce tego wszystkiego doświadczyć jako oprawca, nie jako ofiara, nie zdając sobie sprawy z tego, że w czasie wojny często te role się przeplatają. Myślę jednak, że to tylko jednostki, że większość jednak chce pokoju, nawet jeśli sobie tego nie uświadamia. I z tą większością trzeba pracować, rozmawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>